poniedziałek, 7 grudnia 2009
Zawiecha
Terminy gonią, ale nic i tak się nie chce robić. Choć już najwyższy czas, by wziąć dupę w troki i zacząć pisać,zwłaszcza że styczeń wymaga aktywności umysłowej. Współ coś poczytuje, coś słucha. Od dobrej godziny słucham jakiejś "gejowskiej" przeróbki "Love Breed Suicide". Czyli jest źle. Kolejny raz nie przeczytałem Eco, ale trąci truposzem, więc bliższe z nim kontakty grożą gangreną i innymi powikłaniami. Moja aktywność umysłowa leci po równi pochyłej, przy czym powinno być na odwrót. Czytanie nie idzie, oglądanie filmów podobnie. Chyba czas umierać...
niedziela, 2 sierpnia 2009
1/3 wakacji
I tak 1/3 mojego wolnego już za mną. Nic ciekawego przez ten miesiąc się nie wydarzyło, żadnych kulturalnych wydarzeń (poza jednym koncertem, gdzie problemy fizjologicznie, nie pozwalały mi na pełen odbiór artystyczny). Dwie oferty pracy jakie mogłem podjąć, nie podjąłem z różnych przyczyn(wśród nich nie było lenistwa). Jak widać, bardzo dużo nie było w lipcu. Mam nadzieję, że wrzesień przyniesie więcej tak, lub choćby, może. Za duży plus ostatniego tygodnia, uważam przyjście paczki z trzema komiksami, choć tylko dwa z nich są warte uwagi: "Trzy cienie" i "Dziennik z zaginięcia". Pierwszy, to świetnie narysowany komiks, opowiadający o życiu w cieniu, a może w blasku śmierci. Za to "Opowieść z zaginięcia" trochę mi przypomniała "Dr Slumpa". Ale tylko trochę, gdyż w odróżnieniu od wspomnianej mangi, "Dziennik", to historia o alkoholizmie, bezdomności, wypaleniu się w pracy. Choć autor mimo ciężkich tematów, czasami stara się rozśmieszyć czytającego. Więcej opinii w recenzji repka.
Coś niby napisałem, a i tak wiem, że nikt tego nie czyta. Bywa.
Coś niby napisałem, a i tak wiem, że nikt tego nie czyta. Bywa.
niedziela, 31 maja 2009
Once Upon a Time There Was a Pretty Fly

Spoilery wewnątrz...
Tytuł wpisu nawiązuje do słów piosenki, którą śpiewa mała Pearl, jedna z głównych bohaterek Nocy myśliwego Charles'a Laughton'a(1955). Piosenka opowiadała o dwóch małych, pięknych muszkach, które odlatują do nieba. Historia w niej zawarta, w pewnym sensie, staje się analogiczna do historii dwójki młodych bohaterów. Tyle, że ich spotyka pasmo nieszczęść, gdyż giną im rodzice. Na dodatek, muszą uciekać przed psychopatycznym kaznodzieją. Problem tej dwójki, zaczyna się w chwili, gdy ojciec powierza im pieniądze, zdobyte w rabunku, podczas którego, zabił dwie osoby. Złapany przez policję, trafia do więzienia (zresztą nie na długo, ponieważ zostaje skazany na karę śmierci), w którym spotka wyżej wspomnianego kaznodzieję. Ten dowiedziawszy się o zrabowanych pieniądzach, postanawia je zdobyć. By to zrobić, po wyjściu postanawia zająć się świeżą wdówką. No i się nią zajmuje, raz a dobrze. Pozostają tylko dzieci...
To właśnie klecha jest najbardziej niesamowitą postacią w tym filmie. Robert Mitchum, który się w niego wcielił, nie pozwoli nam o sobie zapomnieć. Rewelacyjnie zagrał psychopatę, kierującego się własnym kodeksem moralnym. Jego wiara graniczy z totalnym fanatyzmem. Śmiało można go nazwać posłańcem diabła. Tatuaże znajdujące się na jego dłoniach, przeszły do historii kina. Na jednej ma napisane Love, na drugiej zaś Hate. Jednak jego filmowe dokonania, kierowane są tą ostatnią dłonią, ponieważ nie ma w nim, żadnych przejawów miłości. Nieodłącznym atrybut Mitchuma jest również nóż sprężynowy, za pomocą którego dokonuje zabójstw.
John (Bill Chapin), starszy brat Pearl, od samego początku nie ufa kaznodziei Powell'owi. Domyśla się, że chce on zdobyć pieniądze, które dał mu ojciec. Matka ma mu za złe ten brak zaufania. Jak się okazuje, obawy oraz niechęć do Powell'a były słuszne. Zachowanie John'ego tak naprawdę świadczy o jego dojrzałości, w odróżnieniu do otaczających go dorosłych. Umie zaopiekować się Pearl, czego nie potrafili jego rodzice. Konflikt między nim, a Powell'em, przypomina archaiczną walkę dobra ze złem. Dużo osób dostrzega podobieństwo Nocy myśliwego do baśni, a ten motyw, jest na pewno tego potwierdzeniem.
To właśnie klecha jest najbardziej niesamowitą postacią w tym filmie. Robert Mitchum, który się w niego wcielił, nie pozwoli nam o sobie zapomnieć. Rewelacyjnie zagrał psychopatę, kierującego się własnym kodeksem moralnym. Jego wiara graniczy z totalnym fanatyzmem. Śmiało można go nazwać posłańcem diabła. Tatuaże znajdujące się na jego dłoniach, przeszły do historii kina. Na jednej ma napisane Love, na drugiej zaś Hate. Jednak jego filmowe dokonania, kierowane są tą ostatnią dłonią, ponieważ nie ma w nim, żadnych przejawów miłości. Nieodłącznym atrybut Mitchuma jest również nóż sprężynowy, za pomocą którego dokonuje zabójstw.
John (Bill Chapin), starszy brat Pearl, od samego początku nie ufa kaznodziei Powell'owi. Domyśla się, że chce on zdobyć pieniądze, które dał mu ojciec. Matka ma mu za złe ten brak zaufania. Jak się okazuje, obawy oraz niechęć do Powell'a były słuszne. Zachowanie John'ego tak naprawdę świadczy o jego dojrzałości, w odróżnieniu do otaczających go dorosłych. Umie zaopiekować się Pearl, czego nie potrafili jego rodzice. Konflikt między nim, a Powell'em, przypomina archaiczną walkę dobra ze złem. Dużo osób dostrzega podobieństwo Nocy myśliwego do baśni, a ten motyw, jest na pewno tego potwierdzeniem.
Warto wspomnieć o zdjęciach Stanley'a Corteza, któremu udało się stworzyć urokliwy obraz filmowy. W ujęciach rzeki Ohio, która staje się schronieniem dla Johna i Pearl, pokazuje ją, jako przyjazną ostoję. Widzimy zwierzęta nad nią mieszkające, obserwujemy spokojną przyrodę. Ohio staje się również miejscem pochówku matki bohaterów. Kamera ukazuje jej włosy, które poruszane przez wodę, komponują z wodorostami z dna rzeki. W jej martwocie jest coś pięknego, może dlatego, że przypomina rzeźbę. Ujęcia Corteza mają w sobie coś bajkowego, np. w chwili gdy John obserwuje jadącego na koniu Powell'a.
Charles Laughton w swoim dziele, doskonale ukazał małomiasteczkowe klimaty. Ludzie wierzą w każde słowo, które przekazuje im kaznodzieja, będący naprawdę psychopatycznym mordercą, nienawidzącym kobiet. Okazuje się, że to w dzieciach leży prawdziwy ogląd świata. To młody John dostrzega zło tkwiące w Powell'u. Za to dorośli zachwycają sie płomiennymi kazaniami fałszywego klechy. To co spotyka głównych bohaterów, pokazuje, że świat jest siedliskiem zła. Ludzie nie stanowią dla nich oparcia. Dopiero w ostatnich minutach filmu, trafiają do oazy spokoju, domu pani Cooper (Gish), w którym pomieszkują zaniedbane dzieci. Pozytywne zakończenie, może nas utwierdzać w tym, iż oglądaliśmy baśń. Noc myśliwego zalicza się do klasyki kina noir, mimo tego, że tematyka jest zupełnie inna, niż ta, stanowiąca podstawę tego typu filmów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
